środa, 30 grudnia 2015

Art - Dostanie się do nieba niemożliwe, albo wszyscy idą do piekła


Jest to rozdział z książki Bena Klassena – Odwieczna Religia Natury.

Rozdział XV - Dostanie się do nieba niemożliwe, albo wszyscy idą do piekła

Większość chrześcijan ma wrażenie, ze jeśli tylko będą wierzyć, dostanie sie do nieba bedzie bajecznie proste. Wiekszosc kaznodziejów i róznych kosciołów powie Ci, jak łatwo zostac „zbawionym”, a to wszystko za darmo! {1} Wszystko co musisz zrobic, to po prostu wierzyć. Tak mówią.

Gdy jednak poczytamy rozmyte szczegóły zawarte w Biblii, zaistnieje pewna obawa ze znalezienie sie w niebie moze wcale nie być takie proste. W rzeczywistosci, im wiecej czytasz Biblie i próbujesz dowiedziec sie jak mozesz uzyskac „zbawienie”, tym bardziej staje się to skomplikowane, zawiłe, wieloznaczne i tym trudniej je otrzymac. W rzeczywistosci, istnieje wiele zawiłych i sprzecznych wypowiedzi Chrystusa wyliczajacych powody, z których nie mozna dostac sie do królestwa niebieskiego ani otrzymac zbawienia.

Brnac przez te wszystkie niejasnosci i przeszkody, dochodzisz w koncu do wniosku ze po prostu nie mozna sie tam znalezc, co oznacza, ze praktycznie kazdy jest skazany na pójscie do piekła i pozostanie tam na wieki wieków{2}. Oczywiscie, istnieja tylko dwa obozy. Jesli nie mozesz dostac sie do nieba, pójdziesz do piekła. Sa to niby te „wspaniałe wiesci” i „dobre nowiny” jakie niesie chrzescijanstwo.

Zastanówmy sie teraz nad róznorodnoscia kłód rzucanych nam pod nogi. W Mt 7:21 Chrystus mówi: „Nie kazdy, który Mi mówi: _Panie, Panie!_, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wole mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: _Panie, Panie, czy nie prorokowalismy moca Twego imienia, i nie wyrzucalismy złych duchów moca Twego imienia, i nie czynilismy wielu cudów moca Twego imienia?_Wtedy oświadczę im: _Nigdy was nie znałem. Odejdzcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie sie nieprawosci._” Innymi słowy, pomimo Twoich wysiłków, mimo wszystkich dobrych uczynków, pomimo Twej lojalnosci, Chrystus mówi: mozesz isc piekła.

W Mt 8:10 mówi: „Zaprawde powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiada do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostana wyrzuceni na zewnatrz - w ciemnosc; tam bedzie płacz i zgrzytanie zebów”. Cudownie zakrecone, ale jesli „synowie królestwa” ida do piekła, mozesz byc pewien ze reszta nie idzie do nieba.

Dopiero zaczelismy, ale juz zaczynamy dostrzegac problemy piętrzące sie jeden na drugim, a wszystkie zmierzaja do tego, ze większość z tych osób jest pozbawiona mozliwosci wejscia do królestwa niebieskiego i, oczywiscie, dlatego sa one zaprogramowane, zaplanowane by isc do piekła. Nie ma trzeciej drogi. Pójdzmy jednak dalej.

W Mt 10:37 Chrystus mówi: „Kto kocha ojca lub matke bardziej niz Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córke bardziej niz Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyza, a idzie za Mna, nie jest Mnie godzien.”{3}  Mozemy z cała pewnoscia założyć ze ci, którzy zostali zaliczeni do tej kategorii i nie sa godni jego, sa z pewnoscia najbardziej narazeni na nie dostanie sie do królestwa niebieskiego. Dodajemy wiec te miliony do listy. Oni tez ida do piekła. Ilu znasz ludzi, którzy kategorycznie zarzekna sie i zobowiaza sie kochac Chrystusa bardziej niz swojego ojca, matke, syna czy córke? Ilu znasz ludzi, którzy wzieli krzyz i poszli za nim, zwłaszcza, ze krzyze sa raczej trudne do zdobycia, i jest bardzo niejasne, co nalezy zrobic aby za nim podazac?

W Mt 12:31 Chrystus mówi: „Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluznierstwo beda odpuszczone ludziom, ale bluznierstwo przeciwko Duchowi nie bedzie odpuszczone. Jesli ktos powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, bedzie mu odpuszczone, lecz jesli powie przeciw Duchowi Swietemu, nie bedzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym.” Tak wiec, jesli zbluznisz przeciwko Duchowi Swietemu, cokolwiek to jest, juz po Tobie. Nie masz zadnych szans na dalsze wybaczenie, umorzenie czy najmniejszy akt miłosierdzia. Od tego momentu mozna juz isc prosto do piekła. Bez względu na wszystko, nie ma juz sadu apelacyjnego.

W Mt 12:36 mówi: „A powiadam wam: Z kazdego bezuzytecznego słowa, które wypowiedza ludzie, zdadza sprawe w dzien sadu. Bo na podstawie słów twoich bedziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich bedziesz potepiony.” Jezeli takie sa zasady gry, każdy byłby w niemal ciagłym niebezpieczenstwie, bo kazde słowo które wypowie moze byc tym, za które zostanie potepiony. Czy to nie jest pocieszajaca mysl? To jedna z tych „dobrych nowin” jakie niesie Ci chrzescijanstwo.

Mt 13:41: „Syn Człowieczy posle aniołów swoich: ci zbiora z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczaja sie nieprawosci, i wrzuca ich w piec rozpalony; tam bedzie płacz i zgrzytanie zebów.” To jest oczywiscie mglisty tekst, ale bez watpienia chodzi tu o stado biednych dusz przeznaczonych na wtracenie do ognistej czelusci.

Nie jest prosto dostac sie do nieba, nieprawdaz? W rzeczywistosci, wymienilismy juz wystarczajaco kategorii, dotyczacych niemal kazdej istoty ludzkiej. Ale idzmy dalej.

W Mt 15:4 Chrystus mówi: „Bóg przeciez powiedział: Czcij ojca i matke oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech smierc poniesie”. Przykład kolejnego przestepstwa, gdzie przeznaczeniem sprawcy jest trafic w ogniste czelusci piekieł.

Mt 15:22-24 opowiesc brzmi nastepujaco: „A oto kobieta kananejska,{4} wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: _Ulituj sie nade mna, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciezko dreczona przez złego ducha _. Lecz On nie odezwał sie do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: _Odpraw ja, bo krzyczy za nami!_Lecz On odpowiedział: _Jestem posłany tylko do owiec, które pogineły z domu Izraela_.”

Zauwazamy, ze Chrystus twierdzi ze był posłany po to, by nieść zbawienie jedynie Domowi Izraela. To kompletnie wyklucza nas, gojów, nie bedacych Zydami. Nastepnie mamy kolejna kłopotliwa sytuacje. Zaden z Zydów nie wierzy w Chrystusa, co ich wyklucza z dzieła zbawienia. Kto wiec pozostał? Mylace jak to tylko mozliwe, lecz bez watpienia takie jak ma byc, jest to pózniej potwierdzone w Ewangelii wg Jana (4:22), gdzie Chrystus mówi do kobiety z Samarii: „Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze poczatek od Zydów.” Oczywiscie, jest to skierowane do gojów: zbawienie jest dla Zydów, a goje sa tak zdezorientowani ze nie wiedza, co czcza, z czym całkowicie sie zgadzam.{5}

Kontynuujmy. „Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jesli kto chce pójsc za Mna, niech sie zaprze samego siebie, niech wezmie krzyz swój i niech Mnie nasladuje. Bo kto chce zachowac swoje zycie, straci je; a kto straci swe zycie z mego powodu, znajdzie je.” (Mt 16:24). Jest to jeden z tych kawałków mylacego pustosłowia, gdzie nie wiesz, czy przychodzisz czy odchodzisz, ale w kazdym razie ci, którzy chcieliby spróbowac ocalic swoje zycie ida na zatracenie i ewidentnie nie dostana sie do nieba.

Nastepnie, w tej samej ksiazce (Mt 18:3), Chrystus napomina „Zaprawde, powiadam wam: Jesli sie nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto sie wiec unizy jak to dziecko, ten jest najwiekszy w królestwie niebieskim.” Przechodzac do wersu 6-go: „Lecz kto by sie stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierza we Mnie, temu byłoby lepiej kamien młynski zawiesic u szyi i utopic go w głebi morza.” Mozna z tego wywnioskowac, ze albo bedziemy zmierzac do tego by stac się pokornymi, prostymi w pogladach niczym dzieci i zapomniec o całym doswiadczeniu i przekonaniach, które nabylismy przez wszystkie lata naszej dojrzałości {6}, albo nie bedziemy upowaznieni do wejscia do królestwa niebieskiego. Ponadto, jezeli obrazimy jednego z tych małych ludzi, lepiej, abysmy kamien młynski zawiesili sobie na szyje i utoneli. Najwyrazniej tacy tez sa wykluczeni ze wstepu do królestwa niebieskiego i sa skazani na zatracenie. Oni tez beda smazyc sie w piekle.

Stwierdzamy, ze coraz trudniej dostac sie do królestwa niebieskiego. Lista tych, którzy nie beda mogli sie tam dostac staje sie coraz dłuzsza, a w tym samym rozdziale, w wersecie 34-tym Chrystus mówi: „I uniesiony gniewem pan jego kazał wydac go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jezeli kazdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.” Dodajmy kolejne wielkie rzesze tych, którzy nie odpuszcza swym braciom za przewinienia. Oni tez beda wymazani i „dostarczeni” do oprawców. Oni tez beda smazyc sie w piekle.

Lista rozrasta sie i pietrza sie przeszkody. Mt 19:20 mówi: „Odrzekł Mu młodzieniec: _Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?_Jezus mu odpowiedział: _Jesli chcesz byc doskonały, idz, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a bedziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdz i chodz za Mna!_Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłosci. Jezus zas powiedział do swoich uczniów: _Zaprawde, powiadam wam: Bogaty z trudnoscia wejdzie do królestwa niebieskiego, Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbładowi przejsc przez ucho igielne niz bogatemu wejsc do królestwa niebieskiego._” Dochodzi wykluczenie dla tych wszystkich ludzi, którzy maja „bogactwa”. {7} Dalej, werset 25: „Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili sie bardzo i pytali: _Któz wiec moze sie zbawic?_” Prawdziwie dobre pytanie. Jezus wybełkotał dwuznaczne pocieszenie: „U ludzi to niemozliwe, lecz u Boga wszystko jest mozliwe.” To typowe. Jesli nie mozna wyjasnic czegos w sposób sensowny i logiczny, wystarczy powiedziec: „Cóz, działamy w dziedzinie magii, wszystko działa jak nalezy i nie musi miec sensu.”

Kary i potepienie trwaja. Jestesmy wsród min-pułapek i jesteśmy łapani za gardło w momencie, kiedy najmniej sie tego spodziewamy.

Spadna na nas kiedy bedziemy na skraju nerwowego wyczerpania, nigdy nie wiadomo kiedy otrzymamy cios.

„To nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy sie nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Kaze go cwiartowac i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam bedzie płacz i zgrzytanie zebów.” (Mt 24:50-51)

Zemsta i potepienie postepuja dalej. „Wtedy odezwie sie i do tych po lewej stronie: _Idzcie precz ode Mnie, przekleci, w ogien wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!”
„Bo byłem głodny, a nie daliscie Mi jesc; byłem spragniony, a nie daliscie Mi pic”
„Byłem przybyszem, a nie przyjeliscie Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w wiezieniu, a nie odwiedziliście Mnie..”
„Wówczas zapytaja i ci: _Panie, kiedy widzielismy Cie głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w wiezieniu, a nie usłuzylismy Tobie?”_„Wtedy odpowie im: _Zaprawde, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliscie jednemu z tych najmniejszych, tegoscie i Mnie nie uczynili.”
”I oni pójda na wieczna kare” (Mt 25:14-46)

Czy nadal uwazacie, ze jest to takie proste, ze wystarczy „po prostu uwierzyc?” Daleko temu do prostoty, robi sie to coraz bardziej skomplikowane, a stosunki sa coraz wyzsze, wynosza nie tylko sto do jednego, ale tysiace do jednego, tak ze nikt, ale to nikt nie może przejsc przez te wszystkie miny-pułapki porozrzucane na drodze do „nieba”. Z drugiej strony, nie ma trzeciej drogi.{8} Wszyscy ci, którzy nie ida do nieba, pójda na wieczne potepienie i beda smazyc sie w piekle.

Jest tego wiecej, duzo wiecej. Istnieje wiele przykładów w Ewangeliach wg Marka, Łukasza, a takze Jana, z róznymi ozdobami i ich odmianami. Nie bedziemy odkładac tego tematu na pózniej. W Ewangelii wg Marka (11:26) Chrystus mówi: „A jesli wy nie odpuscicie, i Ojciec wasz w niebie nie odpusci waszych wykroczen.” W Ewangelii wg Łukasza (6:24-25), znów sie czepia bogatych i mówi: „Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliscie juz pocieche wasza. Biada wam, którzy teraz jestescie syci, albowiem głód cierpiec bedziecie. Biada wam, którzy sie teraz smiejecie, albowiem smucic się i płakac bedziecie.” Morał ma byc taki, ze nawet jesli całkiem dobrze kontrolujemy rózne rzeczy, to i tak musimy sie martwic, po prostu sie martwic, martwic i jeszcze raz martwic. Nie widzimy nic oprócz zagłady i ciemnosci przed nami. To, mimo wszystko, jest „dobra nowina”. Twoja nagroda jest w zaswiatach, a szanse ze nasza nagroda bedzie wieczne piekło wynosza tysiace do jednego.

Przeskoczymy nad reszta Marka i Łukasza, by nie zaniedbac całkowicie Jana. Zacytujmy z Jana (3:3), gdzie Chrystus mówi: „Zaprawde, zaprawde, powiadam ci, jesli sie ktos nie narodzi powtórnie, nie moze ujrzec królestwa Bozego.” A w wersecie 5-tym: „Zaprawde, zaprawde, powiadam ci, jesli sie ktos nie narodzi z wody i z Ducha, nie moze wejsc do królestwa Bozego.”

Wiec mamy piekło i potepienie, skowyt, płacz i zgrzytanie zebów. Odwieczne potepienie. Biada wam. Lepiej od razu uwiazcie sobie kamien młynski na szyi i rzuccie sie w ogniste czelusci. Będziecie wrzuceni do zupełnej ciemnosci.

Ewangelie sa pełne zagłady i potepienia. To ma byc „dobra nowina”, która Chrystus przyniósł na swiat. Zbawienie którym mamia Was wasi kaznodzieje, nawet według ich własnych zasad, jest tak niedorzeczne i nieosiagalne, ze nikt nie bedzie kwalifikowac sie do grona tych, którzy wstapia do „królestwa niebieskiego”.

Mówiac o niebie, zbadajmy jakie miałoby byc to miejsce. Podczas gdy piekło jest opisane w najbardziej przerazajacy, graficzny sposób, opisy nieba sa bardzo pobiezne i co najmniej bardzo rozmyte. W Mt 13:31-33 Chrystus mówi: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktos wział i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrosnie, jest wieksze od innych jarzyn i staje sie drzewem, tak ze ptaki przylatuja z powietrza i gniezdza sie na jego gałeziach. Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzieła i włozyła w trzy miary maki, aż sie wszystko zakwasiło.” Czy to daje jakiekolwiek obraz miejsca, do którego próbujesz sie dostac na złamanie karku?

W kolejnym rozdziale znajdziemy kilka ciekawostek i smaczków, które nie sa zbyt opisowe, lecz najlepsze jakie mozna znalezc. W Mt 13 poczawszy od wersetu 44, Chrystus opisuje:

„Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił te role. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pieknych pereł. Gdy znalazł jedna drogocenna perłe, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ja. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniajacej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciagneli ja na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak bedzie przy koncu swiata: wyjda aniołowie, wyłacza złych sposród sprawiedliwych (. . . )”.

Czy te dokumenty daja jakiekolwiek obraz nieba, czy moze nadal jestes niepewny co do charakteru swojej „nagrody w zaswiatach”? To co mogłem to przedstawiłem, ale nie stanowi to zadnego obrazu. To tylko duzo bełkotu, i szczerze mówiac wcale nie jestem typem człowieka który chciałby isc w miejsce tak chaotycznie i zle opisane. Ale, by nie miec złudzen ze druga opcja jest całkiem straszna, 50 werset nastepujacy po 49, który był cytowany wczesniej mówi: „(. . . ) wrzuca ich w piec rozpalony; tam bedzie płacz i zgrzytanie zebów.”

Czy mozna dostac sie do nieba? Raczej nie, w zadnym przypadku. Zwłaszcza Chrystus Ci w tym nie pomoze.

Po tym jak Chrystus wyłozył swoje credo i wygłosił wszystkie samobójcze rady dla zniszczenia tych, którzy przyjma jego nauki, ponoc zorganizował kampanie na rzecz rozpowszechnienia tych nauk dalej, na cały swiat. Podobno skupił wokół siebie dwunastu uczniów amatorskiej rangi, wymienionych z imienia w Mt 10. Niezrecznych wspólników, którzy widocznie nie byli zbyt rozgarnieci i nie rozumieli tego, co mówił. Jezus posłał i przykazał im, mówiac: „Nie idzcie do pogan i nie wstepujcie do zadnego miasta samarytanskiego! Idzcie raczej do owiec, które pogineły z domu Izraela.” (Mt 10:5) Mamy tu do czynienia ze sprzecznoscia. Jezus rozkazał swoim uczniom, by nie rozpowszechniac nowej nauki wsród Samarytan lub gojów, ale aby rozgłaszac ja wyłacznie Zydom. Jest to zatem raczej dziwne, ze to własnie Zydzi odrzucili jego nauki a goje przyjeli je. Podejrzewamy, ze było to niewatpliwie planowane w ten sposób, niemniej jednak własnie to mówi Mt 10:5-6.

W Mt 10:21 Jezus otwarcie przewiduje, jaki zgubny efekt przyniosa jego nauki i mówi: „Brat wyda brata na smierc i ojciec syna; dzieci powstana przeciw rodzicom i o smierc ich przyprawia. Będziecie w nienawisci u wszystkich z powodu mego imienia.” {9}

Patrząc na wszystkie niszczycielskie wojny które toczyły sie w imie chrzescijanstwa, takie jak na przykład wojna trzydziestoletnia (1618-1648), widzimy co miał na mysli. Podczas tej wojny, tak jak i w setkach innych, brat powstał przeciw bratu i niósł mu smierc. Około jednej trzeciej wszystkich Niemców zostało zdziesiatkowanych w tej krwawej, bratobójczej wojnie religijnej, a 5⁄6 wszystkich domostw w kraju została zniszczona. Nie była to jedyna wojna, która toczyła się w imie chrzescijanstwa. W całej Europie brat walczył przeciw bratu, protestanci walczyli z katolikami, a Biały Człowiek wyniszczał sam siebie z zemsty, w imie Chrystusa. W dzisiejszej Irlandii trwa to nadal. W rzeczywistosci, chrzescijanstwo to cwiczenie sie we własnej destrukcji.

Ciekawe jest pytanie o to czy „wierzyc” w cały ten biznes; dlaczego ktos ma byc zmuszany do wiary w cokolwiek? Jesli nie jestes dostatecznie przekonany o czyms na podstawie dowodów, lub ich braku, to dlaczego musisz byc zagrozony torturami, zemsta i odwetem?

Czy nie jest to metoda stosowana przez tyranów i gangsterów? Czy nie sa to takie same metody jakie stosuja komunisci? Albo zaakceptuj komunizm albo Cie zastrzelimy - to takze motyw żydowskiego komunizmu w Rosji, Chinach i gdziekolwiek indziej.

Kazde przekonanie nabyte pod grozba lub przymusem, w każdym przypadku jest fałszywe. „Przekonanie” moze byc czasowo przyjete w popłochu, pod wpływem paniki i strachu, ale nie jest ono ani racjonalne, ani tez nie moze to byc uczciwa wiara.

Jednak w całej Biblii te gangsterskie metody zagrozenia, przemocy i strachu sa uzywane, aby ludzie uwierzyli; albo wierzysz w Chrystusa i wszystkie jego czary-mary albo idziesz do piekła tak jak mówi, a własciwie jak mówia zydowscy skrybowie. Co za manipulacja!

W Mt 10:34 Jezus mówi: „Nie sadzcie, ze przyszedłem pokój przynieść na ziemie. Nie przyszedłem przyniesc pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróznic syna z jego ojcem, córke z matka, synowa z tesciowa; i beda nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.”

W Mt 12:25 Jezus wyjasnia naprawde sedno zydowskiej techniki niszczenia gojów: „Kazde królestwo, wewnetrznie skłócone, pustoszeje. I zadne miasto ani dom, wewnetrznie skłócony, sie nie ostoi.”

Widzimy, ze w poprzednich naukach on powiedział ze przyszedł aby dzielic i tego podziału dokonał. Im wiecej tych niegodziwych nauk rozsianych było po Rzymie i całym Cesarstwie Rzymskim, tym bardziej proces rozpadu i dezintegracji postepował. Rozprzestrzenianie nauk wsród obywateli rzymskich, wsród dobrych ludzi jakimi byli, skutkowało tym ze stali sie zli , pomyleni i zagubieni, co doprowadziło do tego, ze stali sie podzieleni. Zmarnowali swoje dobre doswiadczenie, które budowali przez wieki i porzucili swoje dobre poglady. Stracili całe poczucie odpowiedzialnosci za ich rodziny. Ich patriotyzm został całkowicie podwazony, i wiemy czym skutkowało to w historii. Cesarstwo Rzymskie i Biała cywilizacja która wytworzyło popadły w ruine i rozsypały sie.

--------------------------------

{1} na świecie nie ma nic za darmo – chrześcijanie płacą swoimi pieniędzmi, swoją wolnością, swoją duszą, Człowieczeństwem - wszystkim. Kiedyś żydzi jak najechali obszar by wmusić swój terror, siłą wymuszali dobra materialne. Teraz niewolnik jest tak zaprogramowany, by dawać na tacę często bez świadomości tego DLA CZEGO to robi. Najpowszechniejszym – oczywiście kretyńskim – argumentem jest to, że ‘ile dasz na tacę, to otrzymasz po 100 w niebie’

{2} oby! Tylko do tego prawdziwego, a nie żydowskiego – Życie po życiu

{3} gówno-mózgi bawią się w biblijną ynterpretację, jeszcze inni nie mają pojęcia co w niej jest a już drą mordę ‘YNTERPRETACJA!’ Fakty są takie, że wymówka ‘interpretacja’ jest dla tych, co bardziej myślących niewolników by dalej być niewolnikami ‘nie mogącymi ogarnąć mądrości bożej’

{4} Kanaan zamieszkiwał lud Pogański, a jezus to nowotwór żydowski o czym gówno-mózgi nie mają bladego pojęcia – jezus to żyd

{5} ciekawe dla czego? Może przez wielowiekową destrukcję starożytnej wiedzy z ramienia tych plugawców? Przez szkalowanie naszych Bogów i nazywanie Ich złymi? A może przez wmuszanie nam nienaturalnych, obcych Człowieczeństwu kultów i zasad?

{6} łatwiej manipulować niewolnikiem mającym gówno zamiast mózgu (który zostawił w kościele) niż jednostką samo-świadomą, inteligentną i myślącą krytycznie (że o posiadającej siłę nie wspomnę)

{7} judaizm to kult ściśle materialistyczny, więc normalne jest to, że chcą oni tego, co nasze by okradać nas nie tylko z dóbr duchowych lecz także materialnych. Człowiek potrzebuje równowagi obu dóbr.

{8} aby coś wam pokazać, zadam wam pytanie: 

Co głosi jezus?
a) miłość i braterstwo?  
b) pokorę i przebaczenie?
c) nadzieję i wiarę?

Zgadza się, właściwa odpowiedź to d) nienawiść i zagładę.

Żyd NIGDY nie da wam wyboru POZA sobą.

{9} gdzie dwóch Ludzi się bije, tam zawsze i wyłącznie żyd korzysta – dziel i rządź

Ponad wszystko, pamiętajcie, że biblia to żadna święta księga, a ‘zwyczajnie’ księga czarnej magii jaką żydzi stosują, by zniszczyć świat. Efekty tego widać obecnie, choć nie spodziewam się by niewolnicy żydów mieli o tym jakiekolwiek pojęcie.

wtorek, 22 grudnia 2015

Vid - Propaganda

Film wyjaśnia czym jest propaganda, oraz doskonale opisuje realia w jakich żyjemy (oraz - dla nas, Duchowych Satanistów - jak żyd manipuluje światem zza kulis).

sobota, 21 listopada 2015

Art - Francuscy żydzi ostrzeżeni o piątkowym ataku



Społeczność francuskich żydów ostrzeżona w piątek rano o #ParisAttacks - Times of Israel zmieniła historię by ukryć wywiad

2015-11-18 5:17

Lewa strona:
„Urodzony we Francji Żyd Jonathan-Simon Sellem mówi, że Żydowska społeczność została ostrzeżona o nadciągającym masowym ataku terrorystycznym.”

„Według Jonathans-Simons Sellems, wolnego dziennikarza i reprezentanta francuskich obywateli Izraela, zaledwie w piątkowy ranek służby bezpieczeństwa Żydowskiej społeczności zostały poinformowane o bardzo realnej możliwości nadciągającego, olbrzymiego ataku terrorystycznego w kraju.”

Prawa strona:
„Urodzony we Francji Żyd Jonathan-Simon Sellem mówi, że Żydowska społeczność żyła w gotowości przez miesiące pośród strachów masowego ataku terrorystycznego”

„Według Jonathans-Simons Sellems, wolnego dziennikarza i reprezentanta francuskich obywateli Izraela, przez miesiące służby bezpieczeństwa Żydowskiej społeczności były ostrzegane o bardzo realnej możliwości nadciągającego, olbrzymiego ataku terrorystycznego w kraju, choć nie było konkretnych informacji.”


Dla czego the Times of Israel zmienia swoją historię z bycia ostrzeżonymi “w piątek rano” na “przez miesiące”?  (kliknijcie po większy obrazek). Czapki z głów dla: Colin McKay @DerorCurrency

Atak terrorystyczny nie wygląda na nic zaskakującego, czy też wymagającego wielkich przewidywań, biorąc pod uwagę trwającą inwazję na Europę, gdzie tysiące niesprawdzonych, potencjalnie wrogich mężczyzn przelewa się przez jej wrote każdego dnia. Pamietajcie, że wiemy o tym, iż jeden z terrorystów był „uchodźcą."


Nie dziwi także to, że żydowska społeczność została ostrzeżona o olbrzymim ataku terrorystycznym, będąc wtajemniczonymi w swój wywiad. Któż inny jest na tyle uprzywilejowany by mieć swoją własną policję lub specjalną ochronę jaka zaistniała po atakach terrorystycznych?
(tytuł: Francja rozmieszcza prawie 5000 policjantów do ochrony Żydowskich szkół)


Dla czego the Times of Israel zmienia swoją historię z bycia ostrzeżonymi “w piątek rano” na “przez miesiące”? Albo nie chcą by reszta świata wiedziała że posiadają przywieje w postaci bezpośredniego połączenia z wywiadem rządowym, albo wstydzą się gromadzenia informacji i nie dzielenia się z nią z resztą Francji, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w piątkową noc, gdy to 129+ nie-żydowskich francuzów zostało masowo zarżniętych. Zmiana historii sprawia jedynie, że wyglądają śmiesznie.

Czy żydowski właściciel teatru Bataclan także otrzymał specjalne informacje o potencjalnym ataku terrorystycznym, biorąc pod uwagę to, że sprzedał teatr 11 września? (Tak, naprawdę!)

Źródło:

--------------------------

Zrobili dokładnie to samo z atakiem z 11 września. Żydzi zostali ostrzeżeni zanim atak nastąpił
- WK Maxine

niedziela, 13 września 2015

Saturn a Szatan

Saturn a Szatan

Autor: unknown

New agersi starają się stwierdzić, że Satanizm jest planetarnym kultem Saturna a Szatan jest planetą Saturn. To bzdura, i wspomnę tutaj dlaczego.

Jest to ważne - żydzi są dosłownie niczym więcej jak rasowym planetarnym kultem Saturna, wszystkie ich magiczne działania maja na dostosowanie Ludzi pod saturniczne wibracje astralne. To wprowadza w błąd przez new agersów, bo poszukują z niepewnych ludzi, którzy chcą być wielkimi ekspertami, a po prostu stają się pierdolącymi głupoty oszustami. Saturn to pierwotnie Bóg Słońca, a nie planeta jaką dziś nazywamy Saturn. Żadna z Pogańskich tradycji nie oddawała czci Saturnowi jako planetarnej sile czy jej astralnych przejawów.

Słońce stanowi siłę napędową całej materialnej rzeczywistości, w najgłębszym sensie jest to symbol Akaszy. Starożytni Rzymianie stwierdzili, że Saturn to Słońce. Saturnalia to festiwal solarny. Tą tajemnicę zawiera Czarne Słońce - to nie jest Saturn jako planeta, ale przezwyciężenie Saturna przez oczyszczanie ciała fizycznego, oraz jego jedności z duszą, a przez to z Boskością. Pomyślcie, może ci eksperci dostrzegą symbole solarne w całym centrum i co za tym wszystkim stoi. To nie pomyłka że kabalistyczny kwadrat  Słońca służy do radzenia sobie z tranzytami Saturna. {1}

Słońce jest wielkim czyścicielem a Saturn jako planety zawsze reprezentowała odpadki. Chronos jest liderem Tytanów. Jest planetą Saturn dla Greków. Z tego powodu oznaczamy czas chronologicznie. Szatan, w ezoterycznej formie, jako Bóg Misteriów jest wcieleniem siły solarnejnej, która przezwycięża siły tytaniczne lub asuryczne i uwalnia osobę od więzów czasu. Szatan jest wężem, a wąż i słońce to jeden i ten sam obraz. Słowo na słońce i węża są tego samego pochodzenia {‘sun’ i ‘serpent’ – w ang., owszem - CŻ}. Oszuści nju ejdżowi próbują ciskać nam to, że Satanizm jest kultem Saturna w znaczeniu planety. A potem domagają się abyście kupowali ich nową książkę lub DVD. Zawsze próbują coś sprzedać.

Sat-An to tytuł dla duchowego słońca. ‘An’ w Egipcie to tytuł pierwotnego Boga słońca. Ankh, który, jak wiemy z egipskich tekstów, jest symbolem czterech żywiołów a jego rdzeń, ‘AN’ jest starożytnym tytułem dla Boga słońca{2}. Ankh to nazwa boskiej istoty a także znak czterech żywiołów oraz wpływ, jaki słońca ma nad nimi wszystkimi. Sat jest również tytułem duchowego słońca, jako władzy stojącej za tworzeniem, wraz z jej obdarzeniem nas wolnością od czasu. To dlatego Sat-An oznacza Wieczne Życie i Wieczną Prawdę. Terminy te dotyczą Magnum Opus, wraz ze super świadomością jaka z nią przychodzi.

Bogowie w Sumerze, byli nazywani ‘An.’ Anunnaki od tego się wzięło. Zwróćcie uwagę na to - duchowe Słońce jest generowana przez jedność wody i ognia, lub pierwiastka męskiego i żeńskiego - to pierwotny żywioł oraz moc.

Triumf Duchowego Satanizmu na swój sposób jest ostateczną zewnętrzną rekreacją motywu Solarnego Boga triumfującego nad Tytanami.

Żydzi będące rasowym planetarnym kultem Saturna pokazują, że są siłą perwersji i inwersji rzeczy tytanicznych nad olimpijskimi, czyli tym co robią, a następnie próbuj projektować, zwalać to na nas. Oszukali miliardy ludzi by czciły siły własnego potępienia i zniszczenia. Zwróciłem uwagę na to, że żydzi robią filmy gorszące starożytne Helleńskie Tradycje, gdzie bohater wybiera tytaniczne, a idioci którzy buntują się przeciw solarnemu lub olimpijskiemu są okrzyknięci bohaterami i wielkimi humanistami. Ta okropnie arogancka i destrukcyjne irytująca postawa jaką żydzi zawsze wciskają nam do gardła jako fajną jest podawana w całości tematu. Wszystko czego potrzeba to jakiś glam rockowych dziwadeł w tle, mówiących ludziom by ćpali kokainę i zarażali się AIDS, co stanowi wiodący temat większości produkowanej przez nich muzyki rockowej.

---------------------------------------
{0} Taaaa, jak Szatan to Saturn, to zapewne Jowisz to jehowa? Chrześcijańskie źródła podają wyraźnie, że POGAŃSCY Bogowie są ‘Demonami’ – nowotwór zwany ‘jahwe’ jest ŻYDOWSKIM (nie-Ludzkim) wymysłem. Szatan jest POGAŃSKIM Bogiem. http://www.eioba.pl/a/4m28/demony-poganscy-bogowie

{1} patrząc na stare władztwo Saturna (Koziorożec i Wodnik), jego znaki są dokładnie po drugiej stronie tych Słońca (Lew) i Księżyca (Rak). Hipisi new age będą pierdolić, że Saturn jest „WJELKIM NAŁTSZYĆJELEM” bo jak dostajemy kopy w dupę, to mamy się cieszyć (zbyt dużo żydowskiego gówna…). Saturn nas OGRANICZA, SPOWALNIA, PĘTA (kłania się podstawowa wiedza z astry – na JoSie jest), więc to jest NASZA rola, by go PRZEZWYCIĘŻYĆ.

{2} ‘ale w polskim jest ‘Szatan’ a nie ‘Satan’’ – tak, lecz samo imię / tytuł Szatan NIE jest dla naszego języka rodzime. Zostało przyniesione przez kult zarazy. Istnieje natomiast zgodność co do schematów tłumaczenia (ograniczę się do linii PL – EN, ‘sz’ – ‘s’, np.: Szatan / Satan, Szwecja / Sweden, szpital / hospital, itp.). Nie zmienia to faktu, że na końcu sylaby która znaczy ‘Prawda’ jest ‘–an’.

sobota, 11 lipca 2015

Art - Julius Evola - Etyka Aryjska



Etyka Aryjska: wierność własnej naturze

 

Julius Evola


Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, należy uświadomić sobie, że także problemy społeczne pozostają zawsze, w swej istocie, związane z problemami etycznymi i z ogólną wizją życia. Jeśli ktoś chce rozwiązywać problemy społeczne na bazie czysto technicznego planu, przypomina w swym działaniu lekarza, który zamierza jedynie zwalczać zewnętrzne objawy choroby, zamiast badać i likwidować najgłębsze przyczyny. Większość kryzysów, zaburzeń i nierówności, które charakteryzują współczesne społeczeństwa zachodnie, zależy, w części, od czynników materialnych, jednakże w równej mierze jest efektem milczącego zastąpienia pewnej ogólnej wizji życia przez inną - przez nową postawę względem siebie i swego przeznaczenia. Ten cichy proces przedstawiany jest jako zdobycz cywilizacji, gdy tymczasem nie jest niczym innym jak tylko dewiacją, wynaturzeniem i upadkiem.

Dla zrozumienia rzeczy o których tutaj traktujemy szczególne znaczenie ma uwypuklenie opozycji istniejącej pomiędzy „aktywistyczną” i indywidualistyczną etyką współczesną a tradycyjną aryjską doktryną odnoszącą się do „własnej natury”.

We wszystkich cywilizacjach tradycyjnych - które próżna zarozumiałość „historiografii” uznaje za „przeżytki”, a ideologia masońska osądza jako „obskuranckie” - zasada fundamentalnej równości natury ludzkiej była zawsze ignorowana i uważana za oczywistą aberrację. Każdy byt uzyskuje, wraz ze swymi narodzinami, swoją „własną naturę”, innymi słowy swoje własne oblicze, własną osobowość i własny charakter, mniej lub bardziej zróżnicowane. Według najstarszych nauk aryjskich oraz wiedzy antycznej nie jest to bynajmniej wynik „przypadku” ale efekt swego rodzaju wyboru i wcześniejszego określenia pewnego stanu ludzkiej egzystencji. W każdym razie ustalenie „własnej natury” nie było nigdy dziełem losu. Rodzimy się bez wątpienia z pewnymi tendencjami, z pewnymi nastawieniami i skłonnościami, jedne z nich są wyraźne i określone, inne utajone i ujawniają się tylko w szczególnych okolicznościach i warunkach. W obliczu tych elementów wrodzonych, związanych z narodzinami, jeśli nie - jak to utrzymują wspomniane starożytne nauki - pochodzącymi wręcz z okresu jeszcze dawniejszego, poprzedzającego narodziny, każdy posiada pewien margines wolności.

I tutaj właśnie objawia się opozycja pomiędzy dwiema drogami i dwiema etykami: tradycyjną i nowoczesną. Podstawą etyki tradycyjnej jest być sobą i pozostać wiernym samemu sobie. Należy rozpoznać i chcieć tego czym jesteśmy, zamiast próbować realizować coś odmiennego. Nie oznacza to absolutnie pasywności i kwietyzmu. Bycie sobą jest zawsze, w pewnej mierze, zadaniem do spełnienia, stałym dążeniem. Zakłada pewną siłę, pewien kierunek, pewien rozwój. Lecz ta siła, ten kierunek, ten rozwój mają swoją bazę, stanowią kontynuację wrodzonych dyspozycji, związane są z charakterem, ujawniają rysy harmonii, spójności wewnętrznej, organiczności. Człowiek jawi się jako „wykuty z jednej bryły”. Cała jego energia skierowana jest na umacnianie i doskonalenie swej natury i charakteru oraz na obronę przed wszelkimi obcymi nastawieniami, przed wszelkimi niszczącymi wpływami.

W tym właśnie sensie starożytna mądrość formułowała maksymy, podobne do tej: „Jeśli ludzie tworzą sobie normę działania niezgodną z ich naturą, to nie powinna być ona uznawana za normę działania”. Lub też: „Lepszy własny obowiązek, nawet niedoskonale wypełniony, aniżeli cudzy obowiązek dobrze wykonany”. „Lepsza jest śmierć przy spełnianiu własnej powinności, aniżeli pokonanie wielkich niebezpieczeństw przy wypełnianiu powinności cudzej”. Owa wierność własnemu sposobowi bycia przybiera nawet wartość religijną: „Człowiek osiąga doskonałość - stwierdza starożytny tekst aryjski - oddając cześć temu, od kogo pochodzą wszyscy żyjący i którym cały wszechświat jest przenikniony, poprzez wypełnianie własnego sposobu życia”. I jeszcze: „Czyń zawsze to co powinno być wykonane (w zgodzie z własna naturą), bez uczuciowego zaangażowania, gdyż człowiek, który działa z zimna obojętnością i bezinteresownie osiąga Najwyższego”.

Dzisiaj stało się niestety zwyczajem, że zaledwie wspomni się o ustroju kastowym, wszyscy wpadają w przerażenie. „Kasty?”. Ależ dzisiaj nie mówi się nawet o „klasach”, zaledwie wspomina się o „kategoriach”! Dzisiaj porzuca się „zamknięte kręgi” i „wychodzi do ludu”! Podobne uprzedzenia są owocem ignorancji i tłumaczą się w większości wypadków hołdowaniem skrzywionym, pozbawionym sensu, zdegenerowanym zasadom systemu liberalnego. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że „kasta” w sensie tradycyjnym nie ma absolutnie nic wspólnego z „klasami”. Klasy są jedynie sztucznie wydzielonymi tworami, opartymi na czysto materialistycznych podstawach, podczas gdy kasty są związane z teorią własnej natury i etyką wierności własnej naturze. Z tego powodu istniały często ustroje kastowe „de facto”, powstałe w sposób naturalny, bez jakiegokolwiek ustawodawstwa pozytywnego, w których nie było nawet używane słowo „kasta”, jak miało to miejsce chociażby w pewnym stopniu w okresie Średniowiecza.

Poznając swoją własną naturę człowiek tradycyjny poznawał także swoje miejsce w społeczeństwie, swoją funkcję i właściwe relacje wyższości i niższości. Kasty, lub ekwiwalenty kast, z zasady, w pierwszym rzędzie określały funkcje, typowe style bycia i zachowania, a nie grupy społeczne. Fakt zgodności wrodzonych i zaakceptowanych nastawień jednostki, zgodności własnej natury, z tymi funkcjami determinował jej przynależność do odpowiedniej kasty. W ten sposób w obowiązkach właściwych dla swej kasty każdy mógł rozpoznać naturalne spełnienie własnej istoty. Z tego względu w świecie tradycyjnym ustrój kastowy pojawia się często jako naturalny porządek instytucjonalny, oparty na czymś co było oczywiste dla wszystkich, a nie na ekskluzywiźmie, ucisku lub dominacji nielicznych. W gruncie rzeczy znana rzymska zasada sum cuique tribuere odnosi się dokładnie do tej samej idei: każdemu co jego. Ponieważ ludzie nie są równi, jest absurdem aby wszystko było dostępne dla wszystkich, i każdy, z zasady, mógł pełnić wszystkie funkcje. Stanowi to jakąś potworną deformację, wynaturzenie.

Trudności, jakie pojawiają się u każdego, kto ma na względzie aktualne warunki, tak odmienne od systemu o którym mówiliśmy, wiążą się z faktem występowania przypadków, w których jednostka przejawia nastawienia i zdolności różniące się od przynależnych grupie w której znalazła się przez urodzenie i tradycję. Jednakże w świecie normalnym podobne przypadki stanowiły zawsze wyjątek, z tej prostej przyczyny, iż w owych czasach wartość krwi, rasy i rodziny była w sposób naturalny uznawana i tą drogą realizowana była w dużej mierze ciągłość tak biologiczno-dziedziczna, jak i ciągłość powołań, kwalifikacji i tradycji. Właśnie to jest druga strona etyki bycia sobą: redukuje do minimum możliwość, aby narodziny były naprawdę przypadkiem i jednostka czuła się wykorzeniona, znajdowała się w niezgodzie ze swoim środowiskiem, ze swoją rodziną, a nawet z samym sobą, z własnym ciałem i własną rasą. Ponadto należy podkreślić, ze czynnik materialistyczny i utylitarny był w cywilizacjach i społeczeństwach tradycyjnych wyraźnie zredukowany na rzecz wartości wyższych, głęboko przeżywanych. Nic nie jawiło się rzeczą bardziej godną, niż postępowanie zgodne z własną naturą, niż działanie zgodne z własnym sposobem bycia, jakkolwiek skromny i prosty by on nie był. Zatem każdy, kto trzymał się praw i zasad swego stanu oraz wypełniał gorliwie i z pokorą powinności z jego stanem związane, posiadał taką samą godność jak osoba przynależąca do którejkolwiek z kast „wyższych”: rzemieślnik w równym stopniu jak członek arystokracji rycerskiej czy książę.

Stąd wywodzi się również owo poczucie godności, honoru i rzetelności, które ujawniało się we wszystkich organizacjach i profesjach tradycyjnych; stąd ów styl, dzięki któremu zarówno kowal, jak stolarz czy szewc jawili się nie jako ludzie, których upokarzałaby ich pozycja społeczna, ale niemalże jako „panowie”, jako osoby, które swobodnie wybrały i wykonują taką właśnie formę aktywności, z miłością, pozostawiając w niej znamię własnej osobowości i swoich uzdolnień, dalecy od zwyczajnej żądzy zysku i troski o profity.

Świat nowoczesny jednakże, w maksymalnym stopniu, podąża drogą wprost przeciwną, drogą pomijania własnej natury, droga indywidualizmu, „aktywizmu” i karierowiczostwa. Ideałem nie jest już bycie tym kim się jest lecz „konstruowanie siebie”, przymierzanie się do każdego rodzaju działalności, na zasadzie przypadku lub z przyczyn całkowicie utylitarnych. Ideałem przestało już być realizowanie, z prawdziwym zamiłowaniem, wiernością i żarliwością, własnej istoty, lecz angażowanie wszystkich sił aby stać się tym czym się nie jest. Indywidualizm, będący podstawą takiego światopoglądu, stwarza człowieka wyalienowanego, pozbawionego imienia, tradycji i rasy. Indywidualizm jest logicznie rozwiniętym dążeniem do równości, do uzyskania prawa bycia tym czym może być każdy inny, oraz odmową uznania jakichkolwiek prawdziwych i słusznych różnic, poza tymi, które mogą być osiągnięte sztucznie, zgodnie z zasadami tej lub innej formy zmaterializowanej i zsekularyzowanej współczesnej cywilizacji.

Jak wiadomo dewiacja ta przekroczyła wszelkie granice w krajach anglosaskich i purytańskich. Wraz z nią wspólny front tworzą: masoński iluminizm, demokracja i liberalizm. Doprowadziły one do tego, że dla wielu każda wrodzona i naturalna różnica jawi się jako zły i niepożądany fakt „naturalistyczny”, że światopogląd tradycjonalistyczny jest osądzany jako anachroniczny i obskurancki, oraz, że nikt nie odczuwa już absurdalności idei, że wszystko jest otwarte dla wszystkich, że wszyscy mają jednakowe prawa i jednakowe obowiązki, że obowiązuje jedyna moralność mająca w tej samej mierze jednakową wartość dla wszystkich, przy całkowitym zignorowaniu różnic pomiędzy jednostkami, różnic charakteru i godności. Tutaj właśnie ma swe źródło tzw. antyrasizm, negacja wartości krwi i tradycyjnie pojmowanej rodziny. Tak więc mamy pełne prawo mówić tutaj, bez eufemizmów, o najprawdziwszej „cywilizacji antykastowej”, cywilizacji pariasów gloryfikujących swe cechy.

Właśnie w ramach takiej pseudo-cywilizacji pojawiają się klasy, które nie mają nic wspólnego z kastami, będąc pozbawione wszelkiej organicznej i naprawdę tradycyjnej postawy. Klasy stanowią zbiorowiska społeczne całkowicie sztuczne, wyznaczone przez czynniki zewnętrzne i prawie zawsze materialistyczne. Powstają prawie zawsze na bazie indywidualistycznej, można by rzec, że są „miejscem” w którym zbierają się ci wszyscy, którzy usilnie o to zabiegając, zdołali osiągnąć taką samą pozycję społeczną, zupełnie niezależnie od tego czym naprawdę są ze swej natury. Te sztuczne zbiorowiska mają później tendencję do utrwalania się, wywołując wszelkiego rodzaju napięcia. W istocie pośród rozkładu charakterystycznego dla tego typu „cywilizacji” dokonuje się także degradacja „sztuki” do poziomu zwykłej „pracy”. Dawny rzemieślnik lub rękodzielnik przekształcił się w robotnika - proletariusza, dla którego jego zajęcie stanowi wyłącznie środek uzyskiwania dochodów, który myśli jedynie o „płacach” i „godzinach pracy” i który stopniowo rozbudza w sobie sztuczne potrzeby, ambicje i resentymenty, zdając sobie sprawę z tego, ze „klasy wyższe” nie mają ostatecznie żadnego uzasadnienia dla swej wyższości i dysponowania wielką obfitością dóbr materialnych. Dlatego walka klas jest jedną z konsekwencji skrajnego wynaturzenia współczesnego społeczeństwa i uznania tegoż zwyrodnienia, zanegowania własnej natury i tradycji, za osiągnięcie i postęp.

W procesie tym można również dostrzec wyraźne tło rasowe. Etyka indywidualistyczna odpowiada niewątpliwie stanowi wymieszania ras i narodowości, w takim samym stopniu jak etyka bycia sobą odpowiada stanowi dominującej czystości rasowej. Tam gdzie występuje krzyżowanie krwi, mieszają się dziedziczne nastawienia, jest bardzo trudne odnalezienie swej istoty, wzrasta wewnętrzna chwiejność - oznaki wykorzenienia i zaniku tradycji. Mieszanie krwi powoduje pojawienie się i umocnienie świadomości człowieka jako „indywiduum”; wzmacnia także wszystko to, co jest „wolnym działaniem kreatywnym” w sensie anarchistycznym, przebiegłość i „zdolności” przestępcze, „inteligencję” w sensie racjonalistycznym lub jałowo - krytycznym. Wszystko to kosztem właściwości charakteru, kosztem osłabienia poczucia godności, honoru, prawości, szlachetności, lojalności. W ten sposób utrwala się także sytuacja zamętu i chaosu duchowego, która jednak dla wielu naszych współczesnych wydaje się normalna. Przypadki jednostek pełnych wewnętrznych sprzeczności, pozbawionych sensu życia, nie wiedzących czego chcą, poza pragnieniem dóbr materialnych, skłóconych z własną tradycją, własna naturą i naturalnymi skłonnościami, takie przypadki nie są traktowane jako anomalie lub zjawiska patologiczne, lecz jako naturalny porządek rzeczy. Wszelkie ograniczenia wynikające z tradycji, rasy i urodzenia są zwalczane i przedstawiane jako sztuczne, absurdalne i opresyjne.

Na tą fundamentalną opozycję w dziedzinie etyki i ogólnej wizji życia winni zwracać uwagę w większym stopniu niż to miało miejsce dotychczas, wszyscy którzy zajmują się dzisiaj problemami społecznymi i mówią o „sprawiedliwości społecznej” jeśli rzeczywiście chcą ujrzeć prawdziwe oblicze zła z którym walczą w dobrej wierze. Zasady ulepszenia systemu społecznego można wprowadzać tam gdzie absurdalna idea klasowa została przezwyciężona poprzez powrót do etyki wierności własnej naturze. Mówiliśmy już często, że marksizm w większości przypadków nie zrodził się ponieważ istniała rzeczywista nędza „proletariacka”, ale wprost przeciwnie: to marksizm przez swoje wynaturzenie stworzył „proletariacką” klasę robotniczą, pełną resentymentów i nienaturalnych ambicji. Najbardziej zewnętrzne formy zła mogą być leczone przez zastosowanie „sprawiedliwości społecznej”, rozumianej jako bardziej wyrównana dystrybucja dóbr materialnych; ale nigdy nie zwalczy się najgłębszych wewnętrznych przyczyn, jeśli nie zacznie się działać energicznie w sferze ogólnej, wizji życia, jeśli nie rozbudzi się ponownie miłości dla osobowości, dla jakości, dla własnej natury; jeśli nie ustanowi się ponownie poszanowania dla zasady, nieznanej tylko w czasach „nowoczesnych”, sprawiedliwej nierówności, zgodnej z rzeczywistością, i jeśli z tej zasady nie zostaną wyciągnięte słuszne konsekwencje we wszystkich dziedzinach życia, zwłaszcza tych pozostających w ścisłym związku z typem cywilizacji dominującym we współczesnym świecie.

Źródło: